(ERASMUS+) LINZ W AUSTRII – DZIEŃ 3
25 lutego 2026
Dzień jak co dzień, czyli pobudka, śniadanie, przystanek autobusowy. Jak szybko wpadamy w rutynę!! Każdy już wie, kiedy wyjść z hotelu, gdzie przystanek, gdzie przesiadka. A dzisiaj powitała nas iście angielska mgła, a to się okazuje, że typowa pogoda w rejonie Linz. Pomimo mgły z uśmiechem prowadzimy uczniów do szkoły.
Czekając na lekcję, przysiedliśmy w jednej z wielu w tym budynku stref dla uczniów. Była obok szkolnej biblioteki. Na ścianach ciekawe plakaty, które koniecznie trzeba było sfotografować, a teraz można obejrzeć. Czas na lekcję muzyki w pracowni pełnej instrumentów. Ciekawe zajęcia przygotował uśmiechnięty „pan od muzyki”, który wykorzystując kody QR i szkolne laptopy przeprowadził ciekawą lekcję z quizami o Polsce i Austrii, oczywiście w kontekście muzyki. Kolejne zajęcia były też związane z muzyką, ale wymagały znacznie więcej ruchu niż pierwsza lekcja. Były to warsztaty z jodłowania. Poznaliśmy pochodzenie tego typu śpiewu jak i również przeszliśmy przygotowania do jodłowania. To były bardzo aktywne zajęcia, a prowadząca je pani prawdziwą entuzjastką i pasjonatką jodłowania.
Po zajęciach wraz z miejscowymi uczniami wyruszyliśmy na zwiedzanie kompleksu sal koncertowych w Linz. Pani przewodnik opowiedziała historię samego budynku, pokazała kamień węgielny dla tej budowli oraz przedstawiła charakter imprez, które są tu organizowane. Zabrała nas również na wycieczkę po budynku. Zwiedziliśmy nie tylko sale koncertowe, ale również zaplecze, najwyższy punkt w budynku i najniższy również. Nie pytajcie, ile stopni pokonaliśmy, a nie były to ostatnie schody przed nami. Byliśmy także w recepcji dla artystów i sprawdzaliśmy, czy przygotowane dla nich fotele są równie piękne, co wygodne.
Popołudniu pojawiło się upragnione słońce. Brak chmur na niebie to gwiaździsta noc przed nami – najlepszy to czas, aby zwiedzić katedrę. Za dnia widzieliśmy już nową katedrę w Linz wybudowaną w stylu gotyckim na przełomie XIX i XX w. Uzbrojeni w latarki ruszyliśmy zdobywać kolejne szczyty, tym razem poddasze, wieże i galeryjki w środku i na zewnątrz kościoła. Było ciemno, więc wielu zdjęć nie udało się zrobić. Wspomnienia zostają z nami na zawsze, a ten dzień był wyjątkowo bogaty w różnorodne wrażenia.








