ERASMUS W NEWTONIE – DZIEŃ 2 – BARI THE BEAUTIFUL

Drugi dzień naszego Erasmusowego doświadczenia przywitał nas rześkim lecz świetlistym porankiem, który rozwinął się w ciepły słoneczny, wręcz letni czas.
Po pysznym śniadaniu raźną grupą ruszyliśmy na naszą uroczą stacyjkę w Valenzano, aby punktualnym, klimatyzowanym pociągiem dostać się do zalanej słońcem stacji Bari – Ceglie i przewędrować odświętnie przystrojonymi ulicami (czyżby na nasz przyjazd ;)) do naszej partnerskiej szkoły.
Oczekiwano nas już tam w świątecznej atmosferze i powitano tłumnie radością, uśmiechem i okrzykami 'Benvenuti da noi’ oraz 'Welcome to Italy’.
Sprawna organizacja naszego pobytu pozwoliła naszym uczniom na zanurzenie w doświadczeniu włoskiej szkoły, poznanie włoskich rówieśników oraz zadzierzgnięcie trwałych więzów przyjaźni.
Po zajęciach w szkole włoski lunch na mieście i już wygodny pociąg zabiera nas do centrum historycznego miasta Bari.
Stacja Bari Centrale wita nas tętniącym życiem tłumem turystów, spragnionych tak samo, jak my, aby nachłonąć się atmosfery tej metropolii.
Jest piękna. Nowoczesna i historyczna zarazem.
Nabrzeże Lungomare przypomina nam, że jest to miasto portowe. Teatry Petruzzelli i Margherita uśmiechają się do nas zapraszającymi banerami. Culture vultures nie będą zawiedzeni.
Ale my już podążamy ku mlecznej sylwetce bazyliki św. Mikołaja, lśniącej białym wapieniem w zachodzącym słońcu. Podziwiamy surowe wnętrza i bizantyńskie sklepienia, składając Patriarsze hołd przy jego podziemnym miejscu spoczynku, prosząc, by nie zapomniał o nas 6 grudnia. 😉
Jeszcze kilka zdjęć na placu przed bazyliką i już wciskamy się w urocze, wąskie uliczki cittá vecchia. Mamy szczęście – największe tłumy już dzisiaj tędy przeszły, więc możemy rozkoszować się straganami z pamiątkami i baryjskim makaronem orecchiette. Uprzejmi sprzedawcy zachwalają swoje produkty.
Katedra to nasz następny punkt na liście. Zachwyca prostotą i mahoniowym sklepieniem.
A potem jeszcze bryła zamku Normano Svevo i coś, na co nasi uczniowie czekali z utęsknieniem – prawdziwe włoskie lody. Namiętni smakosze tego deseru docierają wreszcie do swojej Mekki.
I znów Bari Centrale i punktualny, czysty pociąg do Valenzano. Uprzejmi pracownicy włoskich kolei zapamiętują naszą grupę Erasmus i odtąd mamy pomocnych przyjaciół przy transferach na Bari Centrale. Po pięknym zachodzie słońca docieramy do naszego hotelu, gdzie wykwintną kolację przygotowali czterogwiazdkowi szefowie kuchni.
La dolce vita…